Zabawa trwa w najlepsze. Kto ich zatrzyma?

Źródło: SPORT.TVP.PL

Amerykański Dream Team bawi się w najlepsze. Gromi kolejnych rywali, a największe gwiazdy odpoczywają na ławce. Czy tak będzie do końca turnieju olimpijskiego w Londynie?

Kobe Bryant i LeBron James w świetnych humorach (fot. Getty) Kobe Bryant i LeBron James w świetnych humorach (fot. Getty)

Już w pierwszym meczu na Amerykanów czekała ponoć najtrudniejsza przeszkoda – reprezentacja Francji, naszpikowana zawodnikami NBA. Ponoć, ponieważ Dream Team rozbił rywali 98:71, a wynik oscylował wokół remisu tylko przez pierwszych kilka minut.

W drugim spotkaniu przyszło im zmierzyć się z Tunezją, i tutaj chyba nikt nie wietrzył sensacji. Wynik 110:63 to chyba i tak najmniejszy wymiar kary dla mistrzów Afryki.

Oba mecze były do siebie bardzo podobne. Amerykanie długo się rozkręcali, a na parkiecie był LeBron James i Kobe Bryant. Dopiero później włączali "piąty bieg", uciekając rywalom, a wspomniany LBJ i Black Mamba spokojnie mogli przesiadywać na ławce podziwiając kolegów z zespołu, którzy powiększając przewagę, ścigali się w coraz to efektowniejszych zagraniach.

Czy tak będzie do samego finału? Wszystko na to wskazuje, ponieważ zespół amerykański nie ma słabych stron i na tle rywali jest jak bogaty krewny, który przyjechał w odwiedziny... z Ameryki.

Co istotniejsze, żaden z gwiazdorów amerykańskiej drużyny nie jest w czołówce statystycznych rankingów. To kolejny dowód jaką siłą dysponuję ekipa Mike'a Krzyżewskiego.

Przed zespołem USA jeszcze spotkania z Nigerią, Litwą i Argentyną. Z tym ostatnim rywalem mieli w okresie przygotowawczym najwięcej problemów. Czy w meczu o punkty... będzie jak zawsze?

WSZYSTKIE SPOTKANIA KOSZYKARSKIEGO TURNIEJU W LONDYNIE TYLKO W SERWISIE LONDYN2012.TVP.PL!