Polski sędzia oszukany? "Rana się zabliźniła"

Źródło: SPORT.TVP.PL | Autor: Marcin Gebel

– Nie zostaliśmy zawieszeni, wyrzuceni, ani odsunięci od prowadzenia meczów – tłumaczy Radosław Koryzna, polski sędzia piłki wodnej, o którym zrobiło się głośno po IO w Londynie.

Mecz Chorwatów z Hiszpanami odbił się szerokim echem podczas IO (fot. Getty) Mecz Chorwatów z Hiszpanami odbił się szerokim echem podczas IO (fot. Getty)

Radosław Koryzna to najlepszy polski sędzia piłki wodnej, który do turnieju olimpijskiego w Londynie został zakwalifikowany z numerem dwa na liście arbitrów neutralnych. Jedynkę otrzymał Słoweniec Boris Margeta. Obaj prowadzili dramatyczny mecz grupowy rozgrywek mężczyzn: Chorwacja - Hiszpania. Spotkanie wygrali późniejsi zdobywcy złotego medalu 8:7, jednak para sędziowska nie zaliczyła bramki Hiszpanów na remis, trzy sekundy przed końcem meczu.

– W piłce wodnej, podobnie jak w piłce nożnej są sędziowie liniowi. Jeden z nich zasygnalizował sędziemu głównemu, w tym przypadku mojemu koledze - Borisowi Margecie, że bramka wpadła do bramki. On jednak podjął inną decyzję. Później okazało się, że popełnił błąd. Sytuacja była o tyle trudna, że komisarz tego spotkania, siedział bardzo długo po meczu w wozie transmisyjnym i analizował tę sytuację. Ostatecznie powiedział, że popełniliśmy błąd. Piłka o milimetry przekroczyła linię bramkową – wyjaśnia całą sytuację polski sędzia.

Był to drugi mecz sędziowany przez Polaka. Więcej już nie miał okazji prowadzić. – Nikt nas oficjalnie nie odsunął od prowadzenia meczów. Nikt także nas nie zawiesił, tym bardziej wyrzucił, bo już i takie komentarze słyszałem. Sami zdecydowaliśmy wyjechać z Londynu. Stwierdziłem, że jesteśmy zespołem i musimy trzymać się razem w trudnych jak i w lepszych momentach – zdradził Koryzna, który mimo, że nie podejmował kontrowersyjnej decyzji, czuje rozczarowanie związane z igrzyskami w Londynie.

– Już nie chcę kolejny raz wracać do tego. Nie ma co rozdrapywać zabliźnionych ran. Mogę jednak powiedzieć, że po wspólnej decyzji o wyjeździe czułem podwójną przykrość, ponieważ zawody water polo w Londynie były świetnie zorganizowane. Specjalnie przygotowany basen, przystosowany do meczów piłki wodnej robił wrażenie. Było inaczej niż w Pekinie. Tam mecze były rozgrywane na zwykłym basenie. Poza tym, na każdym meczu był komplet - pięciu tysięcy widzów. Miałem dużo większe aspiracje – przyznaje z bólem serca polski sędzia.

– Po tym nieszczęsnym meczu podszedł do mnie jeden z komisarzy hiszpańskich, który powiedział, że mamy się nie przejmować. Taki jest sport i mimo, że to jego drużyna była pokrzywdzona, to on podjąłby podobną decyzję. To były ułamki sekund - dodaje.

Olimpijski turniej w Londynie wygrali Chorwaci, którzy w finale pokonali Włochów. Zwycięzca nie jest zaskoczeniem dla polskiego arbitra. – Już przed turniejem typowałem ich na zwycięzców. Chorwaci wygrywali wszystko przed samymi igrzyskami. Byli w niesamowitym gazie. Co dziwne, najwięcej problemów sprawili im Hiszpanie, w tym pamiętnym meczu.

Mimo nieprzyjemnego incydentu z wspomnianego spotkania, Radosław Koryzna jest pod wielkim wrażeniem IO w Londynie. – Byłem na ceremonii otwarcia, która zrobiła na mnie niesamowite wrażenie. Była zorganizowana na wielkim luzie. Zupełnie inaczej niż w Pekinie. Tam można było wyczuć, że wszystko robione jest ze sztywnym scenariuszem, żeby zademonstrować wielki ład, siłę i musztrę. W Londynie było wiele śmiechu, wątków humorystycznych, które spodobały się publiczności – wspomina polski sędzia.