Giba: do Londynu przyjechałem po złoto...

Źródło: PAP/pb

Bez wątpienia pojedynek siatkarzy Rosja - Brazylia był jednym z najbardziej emocjonujących finałów igrzysk olimpijskich w Londynie. Po złoto sięgnęli Rosjanie, a medale zawodnikom zawieszała na szyjach członkini MKOl-u Irena Szewińska.

Giba liczył na złoto na ukoronowanie swojej kariery (fot. Getty Images) Giba liczył na złoto na ukoronowanie swojej kariery (fot. Getty Images)

Przez blisko półtorej godziny wszystko wskazywało na to, że wybitna przed laty polska lekkoatletka krążki z najcenniejszego kruszcu wręczy nie Rosjanom, ale siatkarzom Brazylii. Po dwóch pewnie wygranych setach ”Canarinhos” nie wykorzystali trzech meczboli i później ich gra posypała się niczym domek z kart. Rosja wygrała 3:2.

Tłumy Polaków na finale

Brazylijczycy to jedna z najlepszych drużyn na świecie, wiele razy to udowadniali. Rywale zbyt szybko uwierzyli, że już mają wygrany ten mecz, ale także zmiany jakie dokonał nas szkoleniowiec zupełnie ich zaskoczyły – mówił kapitan ”Sbornej” Taras Chtiej.

Na wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach Earls Court trwała regularna walka na doping. Kilka tysięcy fanów Rosji i Brazylii próbowało przekrzyczeć się nawzajem. Co ciekawe, nie zabrakło polskich kibiców m.in. z Olsztyna, Łodzi, Konina, Wieliczki, Tychów czy Bolesławca. Część z nich wykupiła bilety na finał jeszcze przed turniejem licząc, że to właśnie podopieczni Andrei Anastasiego zagrają o złoty medal. Na pociesznie pozostaje fakt, że polscy siatkarze w ćwierćfinale musieli uznać wyższość przyszłego mistrza olimpijskiego.

Mecz oglądały też m.in. siatkarki reprezentacji Brazylii, które dzień wcześniej pokonały w finale Amerykanki 3:1 i po raz drugi z rzędu zdobyły olimpijskie złoto. Urocza Jaqueline Carvalho po spotkaniu musiała pocieszać swojego męża Murilo, który nie wyglądał na zbyt szczęśliwego ze zdobycia srebrnego medalu.

Załamany Giba

Jeszcze w smutniejszym nastroju opuszczał boisko najpopularniejszy brazylijski siatkarz Giba, dla którego były to ostatnie igrzyska olimpijskie.

Gram od 20 lat w narodowym zespole, spotkałem wielu wspaniałych ludzi. Od 12 lat pracuje z Bernardo Rezende, zdobyłem w siatkówce wszystkie możliwe tytuły. Przyjechałem do Londynu, by zdobyć złoty medal na zakończenie mojej kariery reprezentacyjnej. Niestety nie udało się – mówił łamiącym się głosem kapitan drużyny, złoty medalista i MVP igrzysk w Atenach w 2004 roku.

Pewnie musi upłynąć trochę czasu i wtedy stwierdzimy, że to srebro było dla nas sukcesem. Dziś na dekoracji Włosi, którzy byli trzeci, cieszyli się, a my byliśmy smutni – podkreślił szkoleniowiec Brazylii Bernando Rezende, który w ciągu 12 lat poprowadził reprezentację do trzech medali olimpijskich (złotego i dwóch srebrnych), trzech mistrzostw świata oraz ośmiu zwycięstw w Lidze Światowej.