Mamy zawodników na światowym poziomie

Źródło: SPORT.TVP.PL | Autor: AB

Polski mikst był bliski sprawienia sensacji. Ostatecznie, Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak przegrali spotkanie o półfinał igrzysk olimpijskich z faworyzowanymi Chińczykami. – Ten mecz potwierdził jednak, że mamy zawodników na światowym poziomie – komentuje Marek Krajewski, prezes Polskiego Związku Badmintona.

Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak dostarczyli kibicom niesamowitych emocji (fot. Getty Images) Nadieżda Zięba i Robert Mateusiak dostarczyli kibicom niesamowitych emocji (fot. Getty Images)

Zięba i Mateusiak ulegli Chińczykom Chen Xu i Jin Ma 1:2 w setach (21:19, 16:21, 21:23) mimo, że mieli już lotkę meczową.

– W takiej sytuacji jest oczywiście niedosyt. Zarówno u mnie, jak i u samych zawodników. Ale trzeba spojrzeć na sprawę realnie. Zagrali bardzo dobrze, byli krok od sprawienia ogromnej sensacji. Mieli pokazać się z jak najlepszej strony, a zrobili nawet trochę więcej – przyznaje Marek Krajewski.

– Trzeba powiedzieć, że mamy badmintonistów na światowym poziomie. To zawodnicy niesamowicie profesjonalni, jeśli chodzi o podejście do tego co robią – dodaje prezes PZBad.

Krajewski chwali również występ debla Michał Łogosz/Adam Cwalina, który pechowo zakończył jednak zmagania w Londynie. Z powodu bolesnego urazu Łogosza, Polacy nie dokończyli meczu z tajlandzką parą Bodin Issara/Maneepong Jongjit.

– Nasz debel zagrał najlepiej od dłuższego czasu, mimo ostatnich problemów zdrowotnych. W ostatnim meczu Michałowi przytrafiła się kontuzja, ale w poprzednich spotkaniach obaj pokazali, że prezentują klasę europejską – powiedział.

– Muszę również przyznać, że zaimponował mi Przemek Wacha. Przede wszystkim swoją grą, ale biorę też pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie przeżywał poważne problemy osobiste. Był jednak w stanie pozbierać się psychicznie, wyjść na boisko i zagrać na odpowiednim poziomie. Duży szacunek dla niego – chwali zawodnika szef związku.

– Jeśli chodzi o Kamilę Augustyn, mogło być trochę lepiej. Nie była faworytką w trudnej grupie, ale... można było lepiej zagrać. Czegoś zabrakło – ocenia Marek Krajewski.