Zawieszony sędzia: miałem duże oczekiwania

Źródło: PAP/mż

Z dużymi oczekiwaniami jechał na igrzyska do Londynu arbiter piłki wodnej Radosław Koryzna. Tymczasem turniej olimpijski szybko się dla niego skończył - po meczu 2. kolejki fazy grupowej on i jego partner Słoweniec Boris Margeta zostali zawieszeni.

Mecze piłki wodnej na igrzyskach są niezwykle zacięte (fot. Getty Images) Mecze piłki wodnej na igrzyskach są niezwykle zacięte (fot. Getty Images)

Wszystko przez błąd, który przytrafił się sędziom podczas meczu Chorwacja - Hiszpania (8:7). Arbitrzy nie uznali prawidłowo zdobytej bramki przez Hiszpanów, którzy po meczu złożyli protest. Międzynarodowa Federacja Pływacka (FINA) go odrzuciła i utrzymała wynik (8:7 dla Chorwacji). Odsunęła jednak polsko-słoweńską parę od prowadzenia dalszych meczów.

Sędzia bramkowy podniósł w górę rękę, potem ją szybko opuścił. Po konsultacji z moim kolegą przyznał, że sytuacja jest wątpliwa. Stałem za połową basenu, trudno mi było mieć swoje zdanie. Rozumiem decyzję mojego partnera, pewnie podjąłbym taka samą. Jeżeli nie ma pewności, że piłka całym obwodem przekroczyła bramkę, to nie uznaje się gola. My nie możemy korzystać z powtórek, decyzje trzeba podejmować w ułamku sekundy – powiedział Koryzna.

Dla Koryzny były to już trzecie igrzyska, na które, jak przyznał, jechał z dużymi oczekiwaniami. – Przede wszystkim byłem znacznie bogatszy o umiejętności i doświadczenie. Sama impreza bardzo dobrze dla mnie się zapowiadała. Ja i mój partner, Słoweniec Boris Margeta, jako sędziowie neutralni dostaliśmy najciekawsze mecze, tzw. spotkania dnia. Najpierw Włochy - Australia, a potem Hiszpanów z Chorwatami – wyjaśniał.

Obaj zostali odsunięci, ale sami nie wiedzieli, czy to oznacza koniec turnieju dla nich. – Nie wiedzieliśmy, czy kara dotyczy jednego meczu, czy kilku dni. Ostatecznie poinformowano nas, że już nie poprowadzimy więcej spotkań. Dlatego też obaj podjęliśmy decyzje o wyjeździe z Londynu, choć mogliśmy zostać. Nie byłaby to jednak komfortowa sytuacja dla nas – przyznał arbiter.

Jak dodał, ta przykra sytuacja nie wpłynie w żaden sposób na jego sędziowską karierę. – Europejscy delegaci powiedzieli nam, że wkrótce się spotkamy na zawodach Pucharu Świata i na przyszłorocznych mistrzostwach świata. Solidaryzowali się z nami – zapewnił.