Samba na Wembley

Źródło: Michał Zawacki

Ameryka Południowa od dawna szuka potwierdzenia swojej siły w dużych turniejach piłkarskich. W Mistrzostwach Świata rolę reprezentanta pełnili godnie piłkarze Urugwaju, w kategoriach młodzieżowych najczęściej Argentyna, która wygrała także ostatnie Igrzyska Olimpijskie. W 2012 roku trofeum na pewno poleci za ocean a faworytem do jego zabrania są Brazylijczycy. Dla XX Finałów Mistrzostw Świata (2014, Brazylia) to byłby marketingowy majstersztyk.

Neymar jest gwiazdą reprezentacji Brazylii (fot. Getty Images) Neymar jest gwiazdą reprezentacji Brazylii (fot. Getty Images)

Piłkarze Mano Menezesa wygrali wszystkie spotkania turnieju olimpijskiego, strzelając w każdym trzy bramki. Skuteczność godna podziwu ale gdy popatrzy się na skład Canarinhos nie ma wątpliwości, że w finale może być podobnie. Każdy z napastników wyceniany jest już dziś (trzeba pamiętać, że to jest kadra olimpijska!) na ponad 20 milionów Euro, strzela bramki jak na zawołanie. Siła Brazylijczyków to także gra zespołowa. Nawet Neymar, który jeszcze w grudniu sam chciał ograć Barcelonę w Klubowych Mistrzostwach Świata teraz pracuje w destrukcji a z przodu idealnie obsługuje Leandro Damiao. Ten najskuteczniejszy piłkarz Igrzysk (6 goli) na pewno latem przeniesie się do Europy, na razie ma do zagrania jeszcze jeden ważny mecz. Finał z Meksykiem.

Brazylijczycy mogli by już dzisiaj planować fetę w Rio de Janeiro i triumfalny przejazd po Copacabanie. Mogliby ale obrona, grająca w każdym meczu w tym samym składzie dopuściła do straty 5 goli (średnio 1 na mecz) ale co jeszcze istotniejsze do niezliczonych sytuacji rywali. To bardzo dziwne bo defensywę tworzą piłkarze Manchesteru United (Rafael), Milanu (Thiago Silva przenosi się do PSG), Interu (Jesus) i Realu (Marcelo). Przed nimi jest jeszcze Sandro z Tottenhamu a każdy zespół ma w meczu z Kanarkami przynajmniej kilka dobrych okazji. To na pewno problem Menezesa, szczególnie w kontekście Mistrzostw Świata 2014 roku. Rywale na Mundialu błędów nie wybaczą. Tu i teraz być może tak. Ci, którzy dopiero wyszli z piaskownicy są blisko, bardzo blisko…

Do trzech razy sztuka

Jakie szanse ma zespół Luisa Fernando Teny w starciu z sambą? Niemałe, choć kluczem będzie bardzo uważna gra w środku boiska. To akurat Meksykanie opanowali nienajgorzej więc neutralizacja Oscara, Neymara i Romulo może im wyjść tylko na zdrowie. Mają doświadczenie z turniejów Gold Cup, które ostatnio wygrywali a po aferze hotelowej przed Copa America 2011 wszystko zostało już wyjaśnione. Zespół z Ameryki Środkowej strzela średnio dwie bramki w meczu (10 goli) ale z każdym spotkaniem wygląda lepiej. Jeszcze bardziej niż Brazylijczycy traktują Igrzyska jak piłkarską witrynę – tylko Giovani zna smak gry za Euro, reszta to zawodnicy ligi meksykańskiej.

Meksykanie są często faulowani a to da im szansę wykorzystania rzutów wolnych, dużo strzelają choć akurat tu nie ma dla nich dobrej wiadomości – rezerwowy bramkarz Milanu Gabriel na linii radzi sobie znakomicie. Jeśli Luis Tena przygotuje mądrą taktykę, polegającą na zdominowaniu Canarinhos finał może być bardzo ciekawym widowiskiem. Brazylijczycy pozwalają rywalom na długie utrzymywanie się przy piłce, ufając w swoją magię. W 1984 roku przegrali 0:2 z Francją, w Seulu po dogrywce 1:2 z ZSRR. Menezes musi swojej młodzieży wybić z głowy, że do trzech razy sztuka. Takiej szansy może już nie być – kiedy znowu Hiszpanie odpadną w fazie grupowej a Argentyna nie zakwalifikuje się do Igrzysk…