Polska para krytykuje system rozgrywek

Źródło: PAP

Robert Mateusiak i Nadieżda Zięba uważają, że Międzynarodowa Federacja Badmintona słusznie ukarała cztery deble kobiet, które chciały specjalnie przegrać swoje pojedynki, by trafić na słabszych rywali w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego.

Polski mikst nie zdołał awansować do półfinału turnieju olimpijskiego (fot. PAP) Polski mikst nie zdołał awansować do półfinału turnieju olimpijskiego (fot. PAP)

Rywalizacja w grach podwójnych i mieszanych toczyła się w czterech czterozespołowych grupach. Po dwa najlepsze kwalifikowały się do ćwierćfinału.

W ostatniej serii spotkań, gdy walczyły deble, które zapewniły już sobie awans, zawodniczki starały się ”wybierać” ćwierćfinałowego rywala, nie przykładając się do pojedynków.

Chinki Yang Yu i Xiaoli Wang grały z Koreankami Kyung Eun Jung i Ha Na Kim w taki sposób, że publiczność gwizdała z oburzenia, a sędziowie dwukrotnie zwracali im uwagę.

Oprócz Chinek i Koreanek, federacja ukarała inną parę z Korei Jung Kyung Eun i Kim Ha Na oraz indonezyjski duet Greysia Polii i Meiliana Jauhari. Złożone protesty zostały odrzucone.

– Jestem zdegustowana niesportową postawą i dobrze, że taka decyzja o dyskwalifikacji zapadła. Uważam też, że taki system rozgrywek nie powinien obowiązywać w turnieju olimpijskim. Tylko finał Super Series toczył się według tej formuły. Niepotrzebnie spróbowano w igrzyskach czegoś nowego; powinni pozostać przy starym systemie – powiedziała Zięba.

Dotychczas w grach deblowych i mikście obowiązywała tzw. drabinka; zwycięzca przechodził do następnej rundy, a przegrany żegnał się z turniejem.

– Miało to swoje plusy i minusy. Wiadomo, że przy drabince, jedna porażka powoduje, że jedziesz do domu. Ale tak zawsze było. Teraz wprowadzili innym system i jest wielkie zamieszanie. Bardzo dobrze, że te deble zostały zdyskwalifikowani – podkreślił Mateusiak.

Polska para w środę odpadła w ćwierćfinale, przegrywając z Chińczykami Chen Xu i Jin Ma 21:19, 16:21, 21:23.