Krawczyk: nigdy nie pogodzę się z ateńską porażką

Źródło: PAP/pb

Robert Krawczyk trzy razy startował w olimpijskim turnieju judo. Do Londynu przyjechał w roli sparingpartnera Polaków. Jak przyznaje, nigdy nie pogodził się z porażkę w Atenach w 2004 roku.

Krawczyk po zakończeniu walki był załamany (fot. Getty Images) Krawczyk po zakończeniu walki był załamany (fot. Getty Images)

– Już nie oglądam tej pechowej walki półfinałowej z Ukraińcem Romanem Gontiukiem, ale myślami do niej wracam. Przypomniała mi się znów tutaj, w Londynie, gdy obserwowałem zmagania kolegi klubowego Pawła Zagrodnika. On też mógł mieć medal, a skończył jak ja - na piątym miejscu. Jakieś fatum ciąży nad nami, zawodnikami Czarnych Bytom – powiedział Krawczyk.

Pamiętna olimpiada w Atenach była drugą w karierze wówczas 26-letniego judoki. Radzionkowianin kontrolował przebieg potyczki z Gontiukiem, zbierał punkty za własne akcje i nakładane na rywala ostrzeżenia za pasywność. Po dwóch minutach miał na koncie dwie koki (tej oceny już nie ma w judo). W połowie pięciominutowej rywalizacji Gontiuk uzyskał yuko i wyszedł na prowadzenie, ale tylko na chwilę. Polak szybko się zrewanżował i znów był górą ...do ostatniej sekundy. Przegrał przez ippon, a później uległ też Brazylijczykowi Flavio Canto.

Nigdy nie pogodzę się z ateńskim niepowodzeniem, choć zdaję sobie sprawę, że taki jest sport, zaś byli i będą więksi przegrani ode mnie. Przed igrzyskami nawet bym się nie zastanawiał, wziąłbym piątą pozycję w ciemno. A jak już się je ma, to wtedy rozumie się, jak blisko był medal.

Może byłoby inaczej, gdyby był ze mną Waldemar Legień, dwukrotny mistrz olimpijskim, z którym współpracowałem. Teraz ja jestem w Londynie w takiej roli starszego zawodnika, który przekazuje swe doświadczenie, rozmawia z młodszymi, rozgrzewa ich, sparuje. Mnie takiej osoby zabrakło w Grecji – dodał brązowy medalista mistrzostw świata 2003 i mistrz Europy 2007.

Krawczyk nie nastawia się na występ w Rio de Janeiro w 2016 roku.

Będę miał 38 lat, sporo... Zbyt późno podjąłem decyzję o zmianie kategorii z 81 na 90 kg. Ale i w hali ExCeL o olimpijskie krążki walczą doświadczeni judocy, jak aktualny mistrz kontynentu w wadze 100 kg Izraelczyk Ariel Ze'evi. Ona ma skończone 35 lat. Był piąty w Sydney, trzeci w Atenach, nie poszło mu w Pekinie. To mój faworyt – podkreślił Polak.

W olimpijskich zmaganiach bierze też udział ”prześladowca” Krawczyka - Gontiuk. On ma dopiero 28 lat, ale od IO w Pekinie, gdzie sięgnął po brąz, nie odniósł żadnego sukcesu.0 Przez osiem sezonów, tj. od Aten, spotkałem się z nim tylko raz i to niedawno, podczas tegorocznych drużynowych mistrzostw Europy w rosyjskim Czelabińsku. Jakoś się mijaliśmy, dziwne. I znów był górą, wygrał w dogrywce – wspomina Krawczyk.

Polscy judocy w IO 2012 spisują się w kratkę - nieźle wypadł Zagrodnik (66 kg), ale Tomasz Adamiec (73 kg, Ryś Warszawa) przegrał pierwszą walkę i odpadł.

Jestem pewny, że nastąpi przełamanie i ktoś stanie na podium. Dobre losowanie ma debiutująca Daria Pogorzelec (78 kg, Wybrzeże Gdańsk). W judo wielką rolę odgrywa kwestia poukładania sobie wszystkiego w głowie, formy dnia, odporności psychicznej. Bo na igrzyska wszyscy przyjeżdżają dobrze przygotowani. A już widać, że faworyci odpadają, jak Rosjanin Musa Moguszkow, do tej pory numer jeden w wadze 60 kg – przyznał doświadczony sportowiec.

Krawczyk chwalił atmosferę olimpiady w Londynie.– Dla judoków jest bardzo przyjaźnie, wszędzie możemy się swobodnie poruszać, może też dlatego, że jest dużo Polaków i nam pomagają. Być może kiedyś przyjadę na igrzyska z którymś ze swych dzieci - córka ma dwa latka, a już uwielbia się przewracać na macie. Kiedy przejeżdżamy obok hali, wręcz wymusza abym się zatrzymał i choć na chwilę weszli. Niedawno urodził mi się też syn. Będę w nich inwestował – zapewnił.