Wojnarowicz: czuję, że jestem mocny

Źródło: IAR

Janusz Wojnarowicz złożył już ślubowanie olimpijskie i we wtorek wyleci do Londynu. Reprezentant Polski w judo wystartuje po raz drugi na igrzyskach w najcięższej wadze + 100 kg. W Pekinie Polak odpadł już po pierwszej walce, a w Londynie o poprawienie tego wyniku będzie bardzo trudno.

Wojnarowicz składa podpis na fladze podczas ślubowania (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski) Wojnarowicz składa podpis na fladze podczas ślubowania (fot. PAP/Grzegorz Jakubowski)

W stolicy Wielkiej Brytanii na zawodnika Czarnych Bytom czeka już wielokrotny mistrz świata w tej kategorii Francuz Teddy Riner.

Wiem, że nie będzie łatwo bo już w pierwszej walce wylosowałem faworyta do złota, który w przeciągu czterech lat od poprzednich igrzysk przegrał tylko jedną walkę. Będzie ciężko, ale jestem dobrej myśli, bo dobrze przeprowadziłem przygotowania i nie mam sobie nic do zarzucenia – mówi 32-letni judoka, który nie ma najlepszych wspomnień z konfrontacji z reprezentantem Trójkolorowych.

Biłem się z nim dwa razy w Paryżu w 2010 i 2012 roku. Za pierwszym razem przegrałem nieznacznie, a ostatnio rzucił mnie na ippon. Przed tą walką byliśmy jednak w różnych okresach przygotowania. Teraz czuję, że jestem mocny i będę starał się wygrać – twierdzi.

Wojnarowicz jeszcze z Polski śledził z uwagą występy kolegów na londyńskim tatami. Był pod wrażeniem debiutującego na tak ważnej imprezie Pawła Zagrodnika, który w trybie awaryjnym pojechał do Londynu, zastępując Tomasza Kowalskiego.

Pawłem jestem zaskoczony. Widziałem, że był w gazie, podczas walk skupiał się tylko i wyłącznie na pojedynku. Mało zabrakło do medalu – mówi Wojnarowicz i odnosi się do komentarzy, że jego kolega nie zdobył medalu przez pomyłkę sędziów. – Ja nie wiem czy został oszukany, bo w telewizji widziałem tę akcję tylko z jednego ujęcia, a z doświadczenia wiem, że może to wyglądać zupełnie inaczej – dodaje.

Wojnarowicz skomentował także występ Tomasza Adamca, który w poniedziałek startował w wadze 73 kg i przegrał z Francuzem Ugo Legrandem. – Sędzia przysnął, bo nie przerwał akcji, gdy zawodnicy wstawali z parteru. Niestety, Francuz trafił wówczas Tomka i wygrał – kończy.