To klęska polskiego boksu

Źródło: SPORT.TVP.PL

Na igrzyskach olimpijskich w Londynie, po raz pierwszy od 1932 roku, zabraknie polskich pięściarzy. – To klęska amatorskiego boksu – mówi Janusz Pindera.

Rafał Kaczor (L) walczył w Pekinie, ale w Londynie go nie zobaczymy (fot. PAP/EPA) Rafał Kaczor (L) walczył w Pekinie, ale w Londynie go nie zobaczymy (fot. PAP/EPA)

– Od dwudziestu lat nie zdobyliśmy medalu w boksie na igrzyskach olimpijskich. Po raz ostatni na podium znalazł się Wojciech Bartnik, który w Barcelonie stanął na najniższym stopniu podium. Jednak najgorszy jest fakt, że nie będziemy mieli żadnego męskiego przedstawiciela pięściarstwa w Londynie – mówi Pindera.

Bliscy występu na igrzyskach byli olimpijczycy z Pekinu: Łukasz Maszczyk i Rafał Kaczor. Jednak obydwaj przegrali w kwalifikacjach w tureckim Trabzonie. – To nawet nie jest hańba. Powiem nawet, że to jest klęska naszego pięściarstwa! Zarówno w wymiarze sportowym jak i medialnym. Taka sytuacja zdarza się po raz pierwszy od 1932 roku – dodał znawca boksu.

Po przegranych kwalifikacjach przez polskich pięściarzy mówiło się o "klątwie Bartnika", jednak według Pindery problemów należy doszukiwać się gdzie indziej. – Ta klęska powinna otworzyć oczy naszym działaczom. Czas na wielką rewolucję w związku – zakończył ekspert, który będzie dla Telewizji Polskiej komentować londyńskie zmagania bokserów.